grudzień 29th, 2007

Samochód do przechowania

Wczoraj kumpel zostawił mi swój wóz na przechowanie, bo szedł na jubel pożegnalną jakiegoś swojego kolegi i bał się zostawiać swojego golfa na bocznicy w centrum, że coś złego mu może się przytrafić.
W sumie nie ma się co dziwić. Ja swoje już przeżyłem - rozcięty pokrycie od mojego cabrio, skradzione wyposażenie audio, rozwalony zamek centralny…
Wykorzystując okazję wypróbowałem sobie trochę. Wspaniały samochód. Od razu się zaprzyjaźniliśmy. W środku jest mnóstwo miejsca, jest widno i ergonomicznie. W trakcie jazdy czułem się bardzo komfortowo i pewnie. Silnik ciągnie równo w pełnym zakresie obrotów. Tam gdzie inne samochody są zasapane V-TEC łapie drugi oddech i ciągnie do samego czerwonego pola równiutko. Do tego piękne alu felgi i opony na lato z niewyjeżdżonym bieżnikiem, szyberdach i welurowa obicie. No fajny samochodzik. Sprzęgło łapie tam, gdzie trzeba, wszystko działa, tak jak przewidujesz, że zadziała i nie ma żadnych niemiłych niespodzianek.
Kumpel mógłby tylko zainwestować w większe felgi aluminiowe, żeby samochód wyglądał ładniej i bardziej wytworniej. Niestety dziś wpadnie go odebrać. Ale nawet jedna randka z tą furką to duże doznanie, które się zakarbuje w pamięci.