kwiecień 29th, 2008

Historia Cieszyna

Najładniejszymi drzewami kwitnącymi w Cieszynie wczesną wiosną są magnolie. Z więcej niż stu dwudziestu pięciu odmian tego drzewa, w cieszyńskich ogródkach można spotkać cztery. Prawdopodobnie sprowadzono je na początku dziewiętnastego wieku, a utrzymywanie w ogrodzie takiego drzewa było okazem wyższości. W dzisiejszych czasach są upiększeniem ogromnej ilości ogrodów i parków po obu stronach Olzy.
Największe źródło zysku cieszyńskich mieszkańców i miasta jako całości przez wieki stanowiła produkcja i dystrybucja trunków, przede wszystkim piwa oraz wina. W 2 poł. XV wieku mieszkańcy uzyskali od cieszyńskich książąt prawo wyłączności obrotu tymi alkoholami na terenie miasta i sąsiednich wsi w obrębie jednej mili. Przywileje te przypisane były tylko właścicielom uprzywilejowanych tak zwanych wielkomieszczańskich domostw. Największe przychody dostarczała sprzedaż wina pochodzącego zazwyczaj z Węgier i Moraw. W 1573 r. w zamian za pieniądze na zapłatę długów miasta władze Cieszyna odeszły od prawa sprzedaży wina bractwu winnemu, (110 ludzi, które wykupiły tak zwane listy winne). W XVIII wieku najbardziej popularnym alkoholem stały się tak zwane Roso lisy, wysokoprocentowe likiery produkowane na bazie owoców róży. W XIX oraz dwudziestym wieku w Cieszynie firma Maurycego Fasala tworzyła słynną fasalówkę. Właśnie tak wyglądała praca w Cieszynie.
Najpopularniejszym deserem w miasteczku Cieszyn jest wywodzący się z kuchni Austrii strudel z jabłkami (przeważnie z serem lub makiem), który można spożywać na ciepło, na zimno, z bita śmietanką i lodami, a także tylko posypany pudrowym cukrem.
Najbardziej pechowym obiektem w Cieszynie były wg powszechnego przekonania podcienia przy kamienicy na rogu ul. Głębokiej oraz Olszaka. Przemieszczanie się pod nimi gwarantowało pecha, na przykład studentom podczas klasówki. Te tak zwane diabelskie lauby zniesiono podczas budowy nowej kamienicy rodzinki Gorgoszów w tysiąc dziewięćset dwunastym roku.
Najsmaczniejszego murzina, bo taką etykietkę ma tradycyjny wypiek cieszyński, można zjeść w czasie Wielkanocy. A co ukrywa się pod tą nazwą? Ciasto drożdżowe uformowane w kształcie małego bochenka z kiełbasą wędzoną lub białą kiełbasą wewnątrz. Przeważnie każdy domownik, począwszy od pana domu a zakończywszy na służbie otrzymywał swojego murzina, którym razem z innymi pysznościami kuchni cieszyńskiej mógł się rozkoszować do woli. To właśnie Cieszyn historia.